Archive for the ‘urban explorer’ Category

Zobacz Czarnobyl

Posted: 15 kwietnia 2011 in urban explorer

(wszystkie zdjęcia to miniatury. Po kliknięciu otworzą się w pełnym rozmiarze)

Nie, nie było moim marzeniem pojechać do Czarnobyla…

Nie śmiałem nawet pomyśleć, że ja mógłbym stanąć na dachu 16 piętrowej Fujiyamy i spojrzeć na wyludnioną Prypeć, a na horyzoncie dostrzec grobowiec uszkodzonego reaktora nr IV w czarnobylskiej elektrowni jądrowej.

Owszem, w mojej fotograficznej duszy tliła się nadzieja że kiedyś może uda mi się sfotografować to miejsce, jednak nie śniłem po nocach żeby znaleźć się w zamkniętej strefie wokół elektrowni w Czarnobylu, bo wiedziałem że jest to raczej niemożliwe. A jednak…

Twardo stąpam po ziemi, więc zdawałem sobie sprawę że taka wyprawa może się nigdy nie wydarzyć. Moje informacje o skażeniu tego terenu, jak i skutkach przebywania w okolicy uszkodzonego reaktora były dość skąpe. Odległość od mojego rodzinnego miasta zbyt duża by móc snuć plany wyjazdowe. Jednak zawsze z ciekawością czytałem wszystko co znalazłem w sieci na temat awarii i jej skutków, lecz nigdy nie czyniłem tego pod kątem mojej ewentualnej wyprawy.

 Aż pewnej kwietniowej nocy w dwudziestą piątą rocznicę katastrofy w elektrowni, siedziałem w autokarze Instytutu Problemów Jądrowych, pędzącym na Ukrainę do Czarnobyla…

Czarnobyl – Miasteczko swoją nazwę Czornobyl (przetłumaczoną potem na Czernobyl, a następnie na Czarnobyl) zawdzięcza roślinie o tej samej nazwie porastającej pola uprawne tamtych okolic w XIX wieku. Słowo „Czarnobyl” jest jednym ze słowiańskich określeń piołunu, rośliny będącej w Biblii symbolem goryczy. Miasto znane głównie ze względu na oddaloną o 18 kilometrów elektrownię jądrową, w której wydarzyła się największa w dziejach katastrofa. Przed katastrofą zamieszkane przez około 15 tysięcy ludzi. Obecnie mieszkają tam (czasowo, w systemie zmianowym) głównie naukowcy, działa tam również jednostka straży pożarnej, sklep i prawosławna cerkiew. Ukraińskie normy dotyczące czasu przebywania ludzi na terenie „Zony” limitują czas ich obecności do trzech miesięcy w ciągu roku. Naukowcy mogą przebywać w Czarnobylu bez jego opuszczania przez dwa tygodnie, po upływie tego czasu wyjeżdżają na miesiąc a ich miejsce zajmują kolejni naukowcy aż do ich powrotu.

Czynna do dziś cerkiew w Czarnobylu

Co wydarzyło się 25 lat temu?

Dnia 26 kwietnia 1986 roku w elektrowni jądrowej w Czarnobylu, w wyniku nieudanego eksperymentu, doszło do wybuchu w reaktorze jądrowym bloku numer IV. Kilka dni później świat obiegła informacja o największej katastrofie jądrowej w dziejach. Konsekwencje awarii były ogromne. Podczas samego wybuchu w elektrowni lub w bezpośredniej jego konsekwencji życie straciło 31 osób, nikt nie jest w stanie powiedzieć, ile ludzkich istnień pochłonęła sama likwidacja skutków katastrofy, ofiary awarii można liczyć w dziesiątkach tysięcy. Skutkiem awarii było również wysiedlenie ponad 350 tysięcy ludzi. Z dnia na dzień opustoszało miasto Czarnobyl, osiedle Prypeć w którym mieszkało prawie 50 tysięcy ludzi, oraz mniejsze wioski takie jak Janów czy Kopaczi. Wokół elektrowni utworzono trzydziestokilometrową strefę, do której wstęp mieli  tylko nieliczni.

20 sekund po rozpoczęciu eksperymentu nastąpiła eksplozja. Nie był to wybuch jądrowy, lecz chemiczny. Na skutek nagłego wzrostu mocy reaktora eksplodowała para wodna. Wbrew temu co można przeczytać w różnych materiałach, zniszczenia reaktora widoczne na wielu fotografiach nie były skutkiem eksplozji, lecz dziesięciodniowego pożaru grafitowych prętów w reaktorze. Eksplozja wysadziła ważącą 1200 ton osłonę biologiczną pokrywającą reaktor. Od tej chwili nie było już powrotu…

Druga eksplozja mieszanki wodoru i tlenu pozwoliła na wniknięcie powietrza do wnętrza reaktora. Spowodowało to zapłon kilku ton grafitowych bloków izolujących reaktor, które płonąc przez 9 dni uwolniły do atmosfery najwięcej radioaktywnych związków Większość z 211 prętów kontrolujących pracę rdzenia reaktora stopiła się.

Do atmosfery dostał się radioaktywny pył. Radioaktywne cząstki wyrzucone do atmosfery, jak i te emitowane nadal w wyniku trwającego pożaru grafitu, tworzyły pióropusz radioaktywnych drobin o wysokości ponad kilometra, który następnie przemieścił się w stronę miasta Prypeć i dalej w kierunku Europy. Z reaktora do atmosfery przedostały się wielkie ilości radioaktywnych substancji, takich jak: jod 131, cez 137, stront 90, pluton 239; okres półrozpadu tego ostatniego wynosi 24360 lat. Skażone zostało 100 tysięcy km2; substancje radioaktywne dotarły nad Skandynawię, środkową Europę (w tym Polskę), pd-wsch Europę (zwłaszcza Grecję) i pn. Włochy; ewakuowano 130 tysięcy osób.

5 czerwca 2000 roku  Bill Clinton spotkał się z przywódcą Ukrainy Leonidem Kuczmą. Podczas spotkania prezydenci uzgodnili, że ostatni czynny blok czarnobylskiej elektrowni jądrowej zostanie wyłączony 15 grudnia.

Czarnobylska Elektrownia Jądrowa zakończyła działanie 15 grudnia 2000r.


Fakty i mity

– pierwszy wybuch nie był słyszalny nawet w sąsiadującej z halą sterowni

– drugi wybuch był słyszalny w odległości 300m. jako głuchy grzmot

– płyta pokrywająca reaktor nie wzbiła się w powietrze, zapadła się na skutek pożaru

– dach hali nie został zniszczony eksplozją. Zawalił się po 10-cio dniowym pożarze

– katastrofa przybrała swą skalę na skutek wielodniowego pożaru

– jedyną ofiarą pierwszego wybuchu był operator przebywający na hali. Zabił go wybuch mieszaniny wodoru i tlenu

– 34 osoby zginęły podczas pożaru. Byli to zaczadzeni strażacy i pracownicy elektrowni na skutek choroby popromiennej.

– 11 osób zginęło podczas budowy sarkofagu:

  *  na skutek przygniecenia belką i wypadku samochodowego (5)

  *  na skutek zaczepienia śmigłowca o liny dźwigu (4)

  * na zawał serca po wezwaniu do komitetu partii (1)

  * samobójstwo po śmierci żony (1)

Oficjalna liczba przypadków śmiertelnych Czarnobyla, podana niedługo po katastrofie, wynosi trzydzieści jeden. Do dziś nie została poddana rewizji i pojawia się w oficjalnych danych.

Strefa Zero – jest miejscem, w którym czas zatrzymał się 26 kwietnia 1986 roku. Zamknięta strefa stała się idealnym miejscem w którym przyroda miała doskonałe warunki i czas by się na nowo odrodzić , nie nękana ludzką obecnością. Przy odrobinie szczęścia można tam dziś spotkać łosie, wilki, koniki Przewalskiego, a nawet węże.

Brama elektrowni z widocznym sarkofagiem uszkodzonego reaktora nr IV

Niedokończone reaktory V i VI

Niedokończone chłodnie kominowe reaktorów V i VI

Rozdzielnia mocy znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie uszkodzonego reaktora nr IV

Tyle pozostało po wsi Kopaczi. Buldożery zasypały całą wieś. W miejscach gdzie stały domy w tej chwili są niewielkie wzniesienia oznaczone tabliczkami informującymi o skażeniu.

„1114 mieszkańców po awarii w CZAES (Czornobylska atomnaja elektrostancja) ewakuowano 3 maja 1986 roku do okręgu kijowskiego”

Punkt kontrolny przy wjeździe do strefy 10-cio kilometrowej. Bez specjalnego zezwolenia od władz Ukrainy wjazd nie jest możliwy. Zdjęć w punkcie kontrolnym również nie wolno robić.

Wjazd do wsi której nazwę znają chyba wszyscy ludzie na świecie.

Wskazania dozymetru wskazują lekko podwyższony poziom promieniowania beta w bezpośredniej bliskości sarkofagu.

Prypeć – miasto wybudowane dla pracowników elektrowni w 1970 roku nazywane jest dzisiaj miastem duchów. W ciągu jednego dnia ewakuowano bezpowrotnie prawie 50 tysięcy ludzi.

To co dziś pozostało po tym nowoczesnym mieście, jest przedmiotem westchnień ludzi zajmujących się eksploracją miejsc opuszczonych przez człowieka.

Szpital, szkoły, przedszkola czy wreszcie „Jupiter” (tajne zakłady przeróbki paliwa jądrowego. To tu odzyskiwano pluton do celów wojskowych), są miejscem najchętniej odwiedzanym przez eksploratorów Miasta Duchów.

 

Widok z dachu 16 piętrowej Fujiyamy Bis na wyludnioną Prypeć i sarkofag reaktora nr IV

Basen „Lazur”

Basen „Lazur”

Zmumifikowany pies na poddaszu jednego z budynków

Widok na Prypeć. Drzewa pomiędzy blokami wyrosły już po katastrofie.

Grupa fotografów eksplorujących miasto na dachu jednego z wieżowców. W oddali widoczna elektrownia.

Duga, zwana też Okiem Moskwy – nieużywana obecnie instalacja radzieckiego strategicznego radaru pozahoryzontalnego  pracującego w zakresie fal krótkich, znajdująca się m.in. nieopodal Czarnobyla.  Znana wśród krótkofalowców i profesjonalnych użytkowników eteru jako Russian Woodpecker.  Instalacja służyła do wykrywania potencjalnych nadlatujących nad terytorium ZSRR pocisków balistycznych z głowicami nuklearnymi, jako jeden z ważnych elementów systemu wczesnego ostrzegania przed atakiem na Związek Radziecki. W oficjalnych radzieckich informatorach widniała jako ośrodek kolonijny dla dzieci.

Klatka schodowa w bloku w Prypeci

16 piętrowy wieżowiec widziany „rybim okiem”

Propaganda sukcesu w jednym z budynków.

Ulica Sportowa, niedaleko basenu „Lazur”

Sala gimnastyczna w kompleksie sportowym „Lazur”

Kolejna sala gimnastyczna. Ta była już w tak złym stanie, że wejście do niej groziło zarwaniem się podłogi.

Maski p. gazowe porozrzucane w holu szkoły zawodowej.

Wejście do pokoju nauczycielskiego

Szkolna kronika

Sala operacyjna w kompleksie szpitalnym.

Książka dyżurów lekarskich. Ostatni wpis jest z datą 27 kwietnia 1986r czyli w dniu ewakuacji Prypeci.

Karta pacjenta

Tablica informacyjna ze szpitalnego oddziału

Fotel ginekologiczny

Szatnia w szkole podstawowej

Podobno nikt niepowołany bez stosownego zezwolenia nie ma wstępu do Miasta Duchów. Lecz sporadycznie można się natknąć na ślady po złomiarzach.

Na 1-go maja planowano uroczyste otwarcie wesołego miasteczka. Niestety cztery dni wcześniej w elektrowni wybuchł reaktor jądrowy.

Te samochodziki nigdy nie przewiozły pasażerów.

Na terenie Prypeci można zobaczyć malunki radosnych dzieciaków. To są jedyni lokatorzy na stałe mieszkający w mieście. Zdjęcie nie oddaje nastroju jaki tam panował, ale po odkryciu takiego graffiti aż ciarki przechodziły po plecach.

Cela dla zatrzymanych na komisariacie.

Korytarz w areszcie.

Drzwi do celi z charakterystycznymi wizjerami do obserwowania zatrzymanych.

Spacerniak dla skazanych.

Drugiego dnia eksploracji pogoda się załamała i cały dzień padał deszcz. Foliowa peleryna okazała się niezbędnym dodatkiem.

W budynku administracji miasta.

Chwila przerwy podczas robienia panoramy na basenie.

Bramka dozymetryczna przed wejściem na stołówkę w elektrowni. Tak – jadłem obiad 300 metrów od uszkodzonego reaktora.

Na dachu 16 piętrowej Fujiyamy. W tle widoczny sarkofag IV bloku.

„Wartownia” przy wjeździe do miasta.

Sławutycz – Miasto położone jest około 60 km na wschód od elektrowni. Powstało ono już po katastrofie w Czarnobylu, w latach 1986 – 1987 i miało być nowym domem dla części mieszkańców Prypeci, Czarnobyla i innych miejscowości, wysiedlonych po awarii. Sławutycz liczy obecnie około 25 tysięcy mieszkańców czyli niespełna połowę tego, ile liczyła Prypeć w przededniu ewakuacji. Miasto, przynajmniej w pewnym stopniu, może nam uzmysłowić, jak wyglądałaby dziś Prypeć, gdyby nie ewakuowano jej w 1986 roku. Obecnie Sławutycz tętni życiem. Jest bazą wypadową dla wszystkich którzy chcą z bliska przyjrzeć się Strefie Zero. Tutejszy wskaźnik przyrostu naturalnego należy podobno do najwyższych na Ukrainie. I to mimo faktu, że ćwierć wieku temu tuż obok wybuchł reaktor atomowy.

Urząd miejski w Sławutyczu

Siergiej Wiktorowicz Akulinin
Gdy 26 kwietnia 1986 w nocy w czarnobylskiej elektrowni atomowej nastąpił wybuch Siergiej Wiktorowicz Akulinin pracował tam jako operator turbiny bloku nr 2. Nie znalazł się w bezpośrednim sąsiedztwie awarii (wybuch nastąpił na bloku 4), ale – jak się potem okazało – przyjął taką dawkę promieniowania, którą otrzymuje w sposób naturalny każdy z nas w ciągu 70 lat życia.


Żadna z osób pracujących wówczas w elektrowni nie zdawała sobie sprawy, jaką dawkę promieniowania przyjęła. Indywidualne przyrządy pomiarowe były wyskalowane na dawkę promieniowania w maksymalnej wysokości 2 rentgenów, a urządzenia testujące używane przez wojsko mierzyły dawkę do 200 rentgenów. Tymczasem, jak okazało się później, moc dawki w elektrowni po wybuchu wyniosła 2 tysiące rentgenów.

Siergiej to bardzo ciepły i radosny człowiek. Długo rozmawialiśmy o jego dramacie związanym z awarią reaktora i późniejszą ewakuacją z miasta w którym spędził wiele lat swego życia.

Zaprowadził mnie do mieszkania w bloku w którym mieszkał w Prypeci.

Twarz mu przygasła, gdy pokazywał porzucone zabawki dzieci i opowiadał ile radości dawało mu gdy sam zbudował zabudowę meblową w sypialni. Serce mu pękało kiedy musiał pozostawić wszystkie dokumenty i pamiątki rodzinne.

– Cóż z tego że dostałem odszkodowanie” – mówi Siergiej, „kiedy nic za te pieniądze nie można było kupić. Takie to czasy były. Zostaliśmy z żoną i dwójką synów, tak jak staliśmy. Jedno ubranie, jedne buty, płakać się chciało…”

Siergiej Akulinin pracował w elektrowni od roku 1977. Według obowiązujących wówczas w ZSRR norm otrzymał dawkę promieniowania przewidzianą na 25 lat; według obowiązujących obecnie norm europejskich na 70 lat. Od roku 1986 przez 10 pracował w związkach zawodowych, potem przeszedł na emeryturę. Obecnie prowadzi prywatną firmę, organizując m.in. dla specjalistów od energetyki jądrowej jednodniowe wycieczki do 30 km strefy ochronnej w Czernobylu. Jego dorośli już synowie mieszkają i pracują w Moskwie. Założyli rodziny i nic nie wskazuje na to że wybuch w elektrowni wpłynął negatywnie na ich ogólny stan zdrowia.

Kijów – miasto potęga. To druga aglomeracja po Moskwie na terenie dawnego Związku Radzieckiego pod względem wielkości. Powierzchnia miasta to 800 kilometrów kwadratowych! Mieszka w nim obecnie prawie 4 miliony mieszkańców.

Piszę o Kijowie bo to miasto znajduje się na trasie wyprawy do Czarnobyla. Napewno warto tu spędzić kilka dni, by obejrzeć piękną architekturę miasta.

Ceny usług hotelowych nie są wysokie, więc można wygospodarować chwilę na wycieczkę po stolicy Ukrainy. Za równowartość niespełna złotówki można metrem przejechać miasto wzdłuż i w szerz.

Pływający hotel na Dnieprze

Stadion w Kijowie na którym zostanie rozegrany finał Euro 2012

Nocny Kijów

Odbicie zachodzącego słońca w jednym z biurowców

Muzeum awiacji w Kijowie

TU-154 na Ukrainie stoi w muzeum. W Polsce – latają tym VIP-y

Nasz „sarkofag” też promieniuje. Oto dowód 🙂

Czyżbyśmy o czymś nie wiedzieli?…

Chciałbym żeby mój fotoreportaż choć trochę przybliżył oblicze tego miejsca, jakże innego  od spotykanych na co dzień miejsc opuszczonych i tajemniczych… Blog będzie na bieżąco uaktualniany, pewnie jeszcze parę razy zmienię zdjęcia. Jest to bardzo emocjonalny  zapis tego, czego doświadczyłem podczas wyjazdu do Strefy Zero. Czasu było mało, nie zdążyłem jeszcze sfotografować kilku miejsc które miałem w planach. Być może za jakiś czas uda mi się powtórzyć moją przygodę i wyjadę do miejsca gdzie ćwierć wieku temu wydarzyła się katastrofa, która na zawsze pozostawiła piętno na współczesnej Europie.

Copyright fotogdansk.pl 2011-2014

Reklamy